Friday, 7 September 2012

Latające Studio Bike Belle

Już w tę niedzielę! 9 września w Look Mum No Hands, najmodniejszej kafejce rowerowej w Londynie, Bike Belle pojawi się ze swoim Latającym Studiem Stylizacji Rowerów! Każdy może do nas dołączyć! Jeżeli akurat jesteście w Londynie, wpadnijcie na kawę i kilka dobrych rad, jak stylowo i wygodnie poruszać się rowerem po (nawet tak dużym i zatłoczonym) mieście. W międzyczasie możecie też wygrać zestaw akcesoriów od Bike Belle w konkursie organizowanym przez sekcję transportu rowerowego The Royal Borough of Kensington and Chelsea - wystarczy kliknąć tutaj po szczegóły. Do zobaczenia!


Monday, 27 August 2012

Nakaz pedałowania: przydawki i konkurs

Wiecie, co to przydawki? To przeciwieństwo przydasi. Przydasie to takie szpargały, które odkładamy, zamiast wyrzucić, bo "może przyda się". Przydawki natomiast to szpargały nieoczywiste, ale faktycznie przydatne, takie narzędzia początkujących makgajwerów. Jako początkujący makgajwer, będący również rowerzystką, opowiem Wam o kilku przydawkach, które ułatwiają mi pedałowanie. Czytajcie uważnie, bo w tekście ukryłam konkurs, dzięki któremu ktoś z Was może stać się szczęśliwym posiadaczem takiej przydawki!

Przydawki znajduję zazwyczaj jako odpowiedź na coś, co mnie irytuje. Kiedy jeżdżę na rowerze szczególnie irytują mnie: przebite dętki, spadające łańcuchy, nieostrożni uczestnicy ruchu, podwiewająca spódnica, deszcz, pocenie się, krawężniki pojawiające się znikąd w poprzek drogi rowerowej i złodzieje*

Ale po kolei. W dzisiejszym odcinku zajmę się kwestią dętek. Był taki czas w moim rowerowym życiu, kiedy myślałam, że ktoś łazi kilka kroków przede mną i po całym mieście rozrzuca pinezki. Ot tak, ze złośliwości albo z zemsty za jakieś moje przeszłe grzechy, których więcej nie pamiętam. Złapana "guma" nieodmiennie sprawiała, że szlag mnie jasny trafiał, bo oznaczało to: (a) wizytę w serwisie i stracony czas lub (b) grzebanie się w częściach rowerowych w garażu i stracony czas, a niezawodnie (c) unieruchomienie na pewien czas.

W oczywisty sposób trafiłam na opony bezdętkowe, które byłyby świetnym rozwiązaniem, gdyby nie to, że mój Union, który miał wyjątkowe nieszczęście do łapania gumy, ma wypieszczone, wykochane oponki w idealnie dopasowanym do ramy kolorze, których za nic nie chcę zmieniać na inne. I tu pojawiła się przydawka.

Przydawka nazywa się Slime i jest jakimś kosmicznym, niesamowitym, glutowatym czymś, co ma magiczną niemal moc uszczelniania dętek. Tak jest: uszczelniam dętki glutem. Ale jakim glutem! Glut ma prześmieszny zielony kolor i działanie skomplikowane bardziej niż inteligentne proszki do prania - składa się z takich maciupeńkich włókien, które włażą w nieszczelności w dętce i tworzą coś w rodzaju wewnętrznej "łatki".

Glut Slime bohatersko ratuje moje ręce przed zabrudzeniem, organizm przed stresem i oszczędza czas. Mam  z nim tylko jeden drobny kłopot. Otóż chciałabym mieć Slime na rowerze na stałe (nie chcę żeby tłukł się w koszyku albo zajmował miejsce w torbie), tak jak mam pompkę czy torebkę podsiodłową, ale nie do końca wiem, jak można by go do roweru przymocować. Myślałam o jakimś fajnym uchwycie. POMOŻECIE?

Jeżeli masz pomysł, jak stylowo przewozić puszkę Slime na rowerze, przyślij go do mnie - w dowolnej formie: rysunku, zdjęcia, filmu czy po prostu krótkiego opisu. Odpowiedzi wklej na mojej stronie na Facebooku: https://www.facebook.com/rowerzystkamiejska. Autorzy lub autorki najlepszych pomysłów dostaną zestaw przydawek do roweru (w tym Slime!), a kto wie, może taki uchwyt, opatrzony na przykład imieniem pomysłodawcy, wejdzie na stałe do oferty Bike Belle?





*Strasznie dużo mnie irytuje, prawda? Wrong. W porównaniu z tym, ile rzeczy mnie jednocześnie cieszy, lista elementów irytujących wcale nie jest długa.


Saturday, 11 August 2012

WYPRZEDAŻ!

W naszym krakowskim butiku przy Ludwinowskiej 7 dziś i jutro mamy wyprzedaż akcesoriów poekspozycyjnych. Ceny obniżone aż do 50%! Wpadajcie, warto :)
Bike Belle, Ludwinowska 7, Kraków  godz. 10:00-15:00


Tuesday, 31 July 2012

Londyn - rowerowa rewolucja!


Ja i Bike Belle jesteśmy wakacjach. Ale co to za wakacje bez roweru? Nie przesadzę, jeśli powiem, że jestem świadkiem (i częściowo uczestniczką) rewolucji. Rewolucja toczy się w Londynie (miasto w Anglii) i rozpoczęła się kilka lat temu, mniej więcej wtedy, kiedy zaczął tu działać system miejskich wypożyczalni rowerów. I o nich najpierw.
Barclays Cycle Hire Scheme, popularnie zwane Boris Bikes, to najprostsza w obsłudze, najlepiej zorganizowana, najwygodniejsza wypożyczalnia rowerów, z jakiej kiedykolwiek przyszło mi korzystać. Rowery można wypożyczać bez rejestracji, na dowolny czas, za śmieszne pieniądze (funt za dzień, 5 funtów za tydzień, jeszcze taniej dla stałych klientów). Z Boris Bike'ów korzystam tu regularnie i właściwie mam tylko jedno zastrzeżenie: sieć trzeba koniecznie rozszerzyć na całe miasto, bo w tej chwili stacje dokujące są tylko w ścisłym centrum, co mocno utrudnia życie.Kiedy jednak tu mieszkałam, najczęściej korzystałam z wlasnego roweru, uroczej czerwonej damki Rayleigh kupionejna Brick Lane od śmiesznego pana z Oxfordu. Damka nosiła dumne imie Ostrężyna i jeździła ze mną codziennie do pracy na drugim brzegu rzeki.Pamiętam, że początkowo bałam się jeździć moją trasą. Ulice w Londynie są wąskie, a w wielu miejscach pas rowerowy jest dzielony z pasem dla autobusów lub po prostu jest jego częścią.Przejeżdżanie obok masywnych doubledeckers, prowadzonymi przez - wcale często - zwariowanych kierowców nie należało do najbardziej relaksujących momentów dnia. Tym bardziej, kiedy właściwie codziennie czytało się w gazetach o wypadkachz udziałem rowerzystów/-ek i autobusów, tudzież ciężarówek.Z czasem jednak opracowałam sobie mądrą trasę, wiodącą częściowo przez parki, częściowo przez spokojne uliczki, a częściowo przez ruchliwe drogi - ale hej, do wszystkiego można się przyzwyczaić.Doubledeckers zostały oswojone, jak pieski. I taksobie śmigałam do pracy i po pracy ( zahaczając często o cudowny Battersea Park), niezależnie od pory roku. Takie rzeczy, jakich doświadcza się wyjeżdżając w miasto rowerem, nigdy nie będą udziałemkierowców, pasażerow zbiorkomu ani nawet pieszych.Poranki nad Tamizą, która - jak morze- ma pływy, oglądanie ptaków w centrum wielkiego miasta, robienie zdjęć rowerom utopionym w rzece, patrzenie, jak opada poranna mgła,wpadanie do biura z policzkami zaczerwienionymi od chłodu,przystanki w cukierence, śmiganie między stojącymi w korku samochodami, wolność jakądaje rower w czasie codziennych dojazdów jest nieporównywalna zniczym.Do tego zdaje się odwoływać ostatnia kampania Transport for London, promująca jazdę na rowerze.I o tym teraz.

Powyżej plakat tejże kampanii, świetny jak wszystkie poprzednie. Codziennie w radiusłyszę takie rzeczy: "...radość oglądania, jak mama kaczka prowadzi swoje kaczątka nad wodę......satysfakcja, jaką daje oglądanie zmotoryzowanego sąsiada, z którym mieszkam w tymsamym budynku, kiedy parkuje swoje auto pod naszym biurem 20 min po tym, kiedy jatam dojechałam......wyprzedzanie taty...niesamowite! " TFL postawił na akcentowanie bezcennych momentów wolności, które przynosi jazda na dwóch kółkach. Gdybym nie jeździła, teraz skusiliby mnie na pewno.Ale to nie pierwsza i nie ostatnia kampania, jaką prowadzi się tu na rzecz popularyzacjiroweru jako środka transportu. Londyn traktuje jazdę na rowerze bardzo poważnie, jako realną alternatywę dla innych sposobów przemieszczania się,wobec czego regularnie widać i słychać komunikaty zachęcające do jazdy na dwóch kółkach.Na przykład takie:
Na przykład takie:


Reklamy odwołują się do różnych powodów, dla których Londyn powinien przesiąść się na rower i są adresowane nietylk odo potencjalnych rowerzystów, ale i do innych uczestników ruchu. Dzięki temu nie tylko zachęcają do pedałowania, ale też mają na celu ułatwienie życia cyklistom. Regularnie organizuje się też konkursy na plakaty popularyzujące jazdę na rowerze. Jak poniższe:
A na koniec, przede wszystkim i ponad wszystko, coraz bardziej dba się tu o infrastrukturę rowerową.Powstają nie tylko pasy dla rowerzystów, w wielu miejscach możemy dzielić buspasy z doubledekerami i motocyklistami, ale powstają też np cycle superighways - szersze drogi rowerowe łączące różne części miasta z centrum biznesowym, City od London.Dodatkowo, działa tu Cycle to Work Scheme, dzięki któremu pracownicy mogą wypożyczyć (a następnie odkupić) od pracodawców rowery, którymi dojeżdżają do firmy.Strona Transport for London ma specjalny dział dla cyklistów - i tych doświadczonych, i tych początkujących, pełen praktycznych porad, odpowiedzi na Londyn wysyła do nas taki komunikat: wsiadaj na rower! Ułatwimy Ci drogę do pracy, pokażemy jak zacząć, pokażemy ciekawe trasy i miejsca. Nie maszroweruNie problem! wypożycz Boris Bike'a albo dogadaj się z pracodawcą i używaj świetnego roweru za darmo.I tak wielki, hałaśliwy, potężny Londyn staje się powoli miastem rowerów.Kiedy podobne rzeczy będziemy mogli powiedzieć o polskich miastach?

Wednesday, 27 June 2012

Rowerem w stylu retro

Czar lat minionych pociąga nas nieodmiennie. Te eleganckie panie w gorsetach, nylonowych pończochach i szytych na miarę sukniach. Ci szykowni panowie w melonikach i tweedowych marynarkach. Czasem westchnie się za tym, co było, a czego większość z nas nie może pamiętać.

Nie ma co płakać za czymś, co minęło. Tamta elegancja powraca bowiem w wielkim stylu i nie omija naszych rowerów :) Koszyki w stylu retro, torby na rower czy stylowe dzwonki pomogą dodać elegancji pięknym miejskim dwóm kółkom. Nasze propozycje znajdziesz w kolekcji Retro Romance. 

Teraz wystarczy dobrze poszukać w szafie babci czy dziadka, wyciągnąć tweedowy kostium czy marynarkę z łatami na łokciach i w drogę!


pokaz mody rowerowej w Paryżu, rok 1938. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe



Koszyk rowerowy, wiklinowy, z wyściółką w białe groszki. Klasyka elegancji!
 
 Dzwonek rowerowy w groszki, białe na granatowym. Do kompletu z koszykiem :)


Lampka rowerowa retro - bez niej ani rusz!





 Dla stylowej rowerzystki: koronkowy klips do sukienki Burleska



Skórzana sakwa na rower, pojedyncza, zmieści wszystkie papiery i laptopa do 17''. Dla rowerzystów, którzy cenią luksus


Wednesday, 13 June 2012

Nakaz pedałowania/: Make bike easier


Minęło już kilka dni, odkąd Kasia Tusk wywołała burzę wśród rowerzystów - internautów, pokazując się na swojej nowej Electrze, mylnie przez niektórych nazwanej rowerem holenderskim. Piękny rower w pastelowych barwach, a na nim piękna rowerzystka to obrazek, który lubimy wszyscy. Nie znalazło jednak uznania zbyt nisko, zdaniem niektórych, ustawione siodełko, gdzieś pojawił się nawet komentarz o tym, że Kasia wybrała.. niewygodny stanik :)

Moją uwagę zwróciła natomiast śliczna torebka, która nonszalancko dyndała sobie na przedniej lampie. 
To misja dla Rowerzystki Dobrej Rady! Ratować Kasię, ratować torebkę! Nie mogę pozwolić, aby jednej lub drugiej stała się krzywda. Stąd więc dla Kasi kilka dobrych rad na początek nowej drogi życia i pięknych rowerowych przygód.Jak wozić torebkę na rowerze? Mam na to kilka sprawdzonych sposobów. Możecie notować:
1. Koszyk na rower. Pomysł banalny i oczywisty, ale w swej prostocie - genialny. Piękny, wiklinowy koszyk na kierownicę roweru to najlepszy przyjaciel torebek każdej rowerzystki. Można go montować na uniwersalne haki, eleganckie skórzane pasy, czy praktyczny, choć drogi, system typu click. Koszyki występują w różnych wzorach i rozmiarach, łatwo jest znaleźć taki, który pomieści każdą torebkę. Koszyk można też dopasować do koloru swojego roweru albo znaleźć taki, który będzie miał pasującą do niego uroczą wyściółkę, która dodatkowo chroni torebkę. Przykład? Et voila:

2. Stylowa torba na bagażnik
Do swojej kolekcji pięknych torebek Kasia mogłaby dołączyć kilka takich, które - mimo, że wcale na to nie wyglądają - można też łatwo przypiąć do roweru - a to dzięki dwóm zaczepianym o bagażnik hakom, które często są dodatkowo umieszczane w kieszonce z tyłu torby. Montaż zajmuje 3 sekundy, a po zdjęciu z roweru torebkę można nosić na ramieniu lub w ręce, w zależności od modelu. Torebki takie, czasem nazywane (nie wiem, czy do końca słusznie) jednostronnymi sakwami, występują w tylu wzorach i kolorach, że głowa boli. Kasia na pewno znajdzie coś dla siebie. Kilka przykładów:



3. Torebka Po Campo
Jestem wielką fanką tych torebek. Proste i genialne, zaprojektowane przez dwie zdolne, młode designerki z Chicago, uniwersalne, jak żadna inna rowerowa i nierowerowa torba. Przypina się je do bagażnika za pomocą dwóch pasów, tak sprytnie, że torba sprawia wrażenie, jakby stała na bagażniku. Po Campo może też służyć jako torba rowerowa na kierownicę, można ją przypinać do wózków dziecięcych, czy...mat do jogi. Sama używam modelu Logan Tote i uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam go!
 




4. Eleganckie sakwy rowerowe
Jeżeli Kasia będzie miała ochotę jechać na zakupy, pojedynczą torebkę może zastąpić podwójną, która zmieści więcej, a wcale nie musi wyglądać jak sportowa torba ze sklepu z dętkami. Do Kasi roweru idealnie będzie pasować brązowo-kremowa Monte Grappa Borsa, skórzana sakwa szyta ręcznie w manufakturze we włoskich Dolomitach. Szykowne, eleganckie i praktyczne, a nie narażają na wypadek jak torebka zawieszona na przedniej lampcesmile

Mam nadzieję, że powyższe rady przydadzą się i Kasi, i innym początkującym rowerzystkom miejskim. Na jednoślady i na (stylowy!) podbój miast!

Wednesday, 6 June 2012

WIELKIE OTWARCIE!


Bike Belle otwiera pierwszy butik stacjonarny!
W niedzielę, 10 czerwca od 11:00 zapraszamy na ul. Ludwinowską 7 (budynek Piano), między hotelem Forum a ujściem Wilgi.
Przyjdź, przyjedź na rowerze i nie przegap:

- możliwości zakupu w pierwszej kolejności produktów z nowej kolekcji "ButterFLY", jeszcze niedostępnej online
- osobistej stylizacji roweru
- specjalnych ofert na akcesoria
- pamiątkowej sesji fotograficznej
- domowego ciacha i lemoniady
- KONKURSU, w którym go wygrania będą akcesoria BB

TUTAJ można zapisać się na to wydarzenie na Facebooku


Te i tych, które i którzy nie mogą doczekać się niedzieli, zapraszam w sobotę na grę miejską współorganizowaną przez BB. Będzie można zobaczyć nasz butik jeszcze przed otwarciem!
https://www.facebook.com/events/347959535269135/

A na zachętę - garść zdjęć z naszego pokazu VeloModa.  Było mnóstwo świetnej zabawy!